Cięcie się...

nastepnych 20Polecane pytania


Zadaj własne pytanie

nastepnych 20 Styl życia Nałogi

Cięcie się...

Czy ktoś wie jak wyjśc z tego nałogu?
01-04-2007 21:44

9395176

19-04-2014 04:48:32

9395176

9395176
zagadaj... we dwoje raźniej..
05-04-2007 17:49

Nie da sie przerwac ciecia. Raz w to

Nie da sie przerwac ciecia. Raz w to wpadles, nie wyjdziesz. Zyletka jak przyjaciolka... Pozdrawiam wszystkich kaleczacych sie!
15-05-2007 16:13

problem w tym że moja mama się dowiedzia

problem w tym że moja mama się dowiedziała i chce mi pomóc żebym przestała ale bez psycholgów i tabletek uspokających a ja odkąd ona się dowiedziała myśle tylko o tym żeby się pociąć zaraz umre.....
15-05-2007 17:18

ciecie sie

tak naprawde polowa jak nie 3/4 nie wie o czym muwi
sam zaczolem sie ciac w wiku 16 lat przestalem w wieku 17 teraz mam 20 i znuw to wrucilo.
jesli ktos wie co znaczy sie ciac to wie ze jest to gorszy nalóg od cheroiny
to do kazdego kto zaczol kiedys wruci.
my nie tniemy sie zeby poczuc bul tylko ulge wiem ze to dziwnie brzmi
ale jak sie tniesz to czujesz jak wszystkie problemy odplywaja razem z krwia
21-05-2007 02:10

Odp: Cięcie się...

Można wyjść.Z wielkim trudem, ale można.Powinieneś iść do psychiatry i psychologa.Nie ma się czego wstydzić.Możesz leczyć się długo, ale nigdy się nie poddawaj.
26-05-2007 14:56

Odp: Cięcie się...

Jesli chcesz z tego wyjść ja ci pomogę... Ja dałam rade ty tez dasz

Nati
18-09-2007 21:51

Odp: Cięcie się...

najlepszym wyjściem z nałogu jest inny. czym sie trułeś tym sie lecz. to znaczy zacznij jeśc dużo czekolady gdy bedziesz chciała sie pociąc. ja też mam nałóg tylko moj jest przyjemny . bo ja kocham wysokośc adrenaline.
19-09-2007 08:15

Odp: Cięcie się...

Ja raz sprubowalam pociac sie i juz z tego nie wyszlam..! Dalej to robie i nie umiem tego przerwac..!To jest jak narkotyk..! Ktorego musisz zarzywac..! Nawet psycholog mi nie pomogl? Ktos wie jakie sa jeszcze inne sposoby?
01-02-2009 16:09

Odp: Cięcie się...

ja tez mam problem z tym :( czuje ulge po cięciu ale czy są inne sposoby zeby zapomniec o smutkach ? prosze o pomoc 11360221
18-02-2009 14:39

Odp: Cięcie się...

Siła woli i tyle. Jest to uzależniające, ponieważ uwalnia się endorfina czyli działa podobnie jak morfina. Taka wewnętrzna morfina. Czy da sie z tego wyjść? Czy ja wiem. Pewnie tak, jak już napisałam siła woli. Osobiście przestałam całkowicie miesiąc temu wcześniej ostro się ograniczałam. Czy to powróci? Nie mam pojęcia.(i tak nie mam już żyletek, ale moge jeszcze je wytrzasnąć) Po prostu bardzo wierze, że mi się uda na dobre przestać. Przyznaje mam coś w rodzaju depresji, częste doły, a co za tym idzie? Potrzeba cięcia się. Najlepiej gdyby cię ktoś dodatkowo wspierał, najlepiej ktoś z rodziny. Pytanie czy są inne sposoby? Oczywiście, że tak np. pójście na basen itp. byle co, co uwalnia endorfiny. Tylko jest jeden problem zwykle w trakcie dołów nie ma sie ochoty na coś takiego. Trzeba wierzyć, że się uda i żeby inni w nas wierzyli.
26-02-2009 16:32

Odp: Cięcie się...

Jest bardzo trudno, ale ludziom się udaje, ja powoli z tego wychodzę, bardzo ciągnie mnie spowrotem do tego, ale obiecałam przyjacielowi że już nigdy tego nie zrobię,a jeżeli zrobię mam mu od razu powiedzieć, bo raźniej jest jeżeli ktoś ci wtedy pomoże, pogadaj z kimś zaufanym, obiecaj mu że już tego nie zrobisz,a jeśli zrobisz pójdziecie do psychologa, może to pomoże
;)
20-06-2009 21:35

Odp: Cięcie się...

Poprzednio obiecywałam sobie ze to ostatni raz a teraz znowu mam ochotę...
wszyscy się pytają co mi w rękę i dlaczego to zrobiłam...a to trudne pytania i jak to okrywać teraz latem??
08-07-2009 19:58

Odp: Cięcie się...

Ja się tego wstydziłam,ale nie trzeba ;) ale jak chcesz to zakryć to frotka ;) dziewczyną też radzę duże bransoletki ;) lub po prostu dlugi ale cienki rękaw ;)
08-07-2009 20:35

Odp: Cięcie się...

mam 16 lat i podobny prolem starzy sie nieiteresuje bo nierozumieja co sie zemna dzieje a ja ciagle mam depresje duza jak ktos niewie niech poczyta na wiki to pisze na ten temat przyjaciel pomaga jak moze zabiera mnie od okien nawet na 2 pientrze bo sie wychylam a on wie ze moge zawsze wyskoczyc i siegam po narzedzia do ciecia co mam robic pomocy.
18-07-2009 21:16

Odp: Cięcie się...

Hej ;) trudna sprawa, wiek buntu ;/ no ale zawsze mozna to zwalczyć ;]jak widzę przyjaciel bardzo ci mocno pomaga, a może masz jakiegoś kuzyna/ kuzynke z którymi masz dobry kontakt pogadajcie, albo może wizyta u psychologa,albo pedagoga szkolnego, możesz też sobie wypisać na kartce z jakiego powodu chcesz z sobą skończyć, może zobaczysz że z tych powodów nie trzeba umierać że wszystko jej na dobrej drodze ;)
20-07-2009 14:28

Odp: Cięcie się...

też się nie raz cięłam, ale to pomaga tylko na jakiś czas potem powraca, moja rodzina się dowiedziała teraz za każdym razem sprawdzają mi ręce ;( mam straszne problemy w domu ale staram się z tego wyjść za każdym razem jak chcecie to zrobić pomyślcie; co by wsza rodzina czuła jak byście za głęboko się pocięli i ...? a gdyby to w przyszłości wasze dziecko się cięło? ja bym nie wyrobiła i siebie bym wtedy obwiniała..
29-07-2009 12:27

Odp: Cięcie się...

No ja zawsze myśle co by było jakbym umarła,chociaż nie raz chcę, ale nie dam rady tego zrobić, a co do tego jakby sie moje dziecko cięło to wiem,że postaram się mieć jak najlepszy kontakt ze swoim dzieckiem, rozmawiać z nim o wszystkim, pozwalać np. na wychodzenie z chłopakiem, bo nie każda matka pozwala i trzeba się ukrywać, znać wszystkie problemy itd. ja osobiście tak nie mam, moja mama odrazu kończy temat "chłopak" jak zaczynam o tym gadać, nie zwierzam jej się, jest nauczycielem może dlatego,widzi jak np. jakieś małolaty palą piją, ja się postaram być inna
30-07-2009 13:58

Odp: Cięcie się...

Ja chciałbym się pociąć. Ale niestety nie umiem i boje się, że sobie ręke odetne i tylko to mnie powstrzymuje. Nie raz miałem takie sytuacje, że wy byście wszyscy nie wytrzymali... serio... chciałem się zabić, nożem, ale się potknąłem i zrozumiałem, że Bóg nie chce jeszcze mojej śmierci... Dlatego jeśli najdzie Cię ochota na cięcie, pomyśl: Nie daj Boże ręka mi się obślizgnie, żyletke wsadze na pół kilometra w ręke i co zrobię, jak mi zgnije i będe kaleką do końca życia, bo kiedyś "Chciałam się pociąć..." z powodu błahego. Nic nie jest warte samookaleczania się! Ja zamiast się tnąć, jeśli jestem zdenerwowany, napierdalam się w głowę, lub gryzę się w piętę albo w kolano, i podnoszę łóżko i rzucam nim o ścianę. Serio. Kiedy jestem zdenerwowany mocno potrafie wersalke przez okno wyrzucić itp...

POPROSTU NIE WARTO - P O M Y Ś L
31-07-2009 01:57

Odp: Cięcie się...

A ja się ciełam...potem przestałam..bo mama zauwazyla...ale to nie na długo...po miesiącu zaś się zaczełam ciąć i nadal się tne...może i nie chce tego..ale...to mi pomaga...nie wiem..
Robię to...bo..mam powód...przez chłopaka ...(może wam to bedzie nie ciekawie czytać) ..ale...
Miałam chłopaka którego Kochałam i KOCHAM NADAL..chodziłam z nim nie zbyt długo z pare tygodni..i wiem że on mnie kochał...bo to bylo widać..ale niestety mam tylko 14 lat a jego rodzice sie dowiezdieli ze on ze mna chodzi i mu zabronili..bo niby jest za mlody na to i musi myslec o nauce/..ale potem puisal mi jako kolega...i czulam ze mnie kocha bo pisal dziwnie,no nie ze dziwnie tylko tak jak by mnie kochall...;((( a potem jego rodzice sie dowiezdeili ze sie tne...i on musial poobiecac rodzicom i boobiecal ze ze mną koniec...ale wiem ze mnie kochal i moze i kocha...ale czy nadal kocha?,bo juz przeszlo 3 a moze nawet wiecej miesiecy jak z nim nie chodze to nie wiem..i dla tego sie tne.....nie moge sobie pomoc jestem bezradna w tej sytuacji...chociaz nawet wsyztcy mnie uwazaja za ladna nie chce sie chwalic ale wielu chlopakom sie podobam ale pragne tylko jednego.............ja juz porostu nie wytrzymuje...codziennie płacze...może będziecie się ze mnie śmiać i nabijać jak z idjotki ale każdy szuka drogi do swojego szczęścia..poprostu wszytko stracilo sens...;(;(;(;(dziękuję za przeczytanie..dziękuję..

Kocham Cię Sebastian..;*
19-08-2009 13:35

Odp: Cięcie się...

Ja się z ciebie nie śmieję, bo wiem jak to jest ...

Miałam podobną sprawę, też się ciełam i wgl. ale po jakimś czasie kilku chyba po 6 miesiącach, znalazłam innego chłopaka, byłam z nim szczęśliwa, ale już z nim nie jestem, to nie była prawdziwa miłość, ale dzięki niej (tzn, z tym drugim chłopakiem) zapomniałam o tamtym, teraz go czasem widuje na ulicy, powiem cześc i nic więcej z tobą bd raczej tak samo uwierz ;]
16-09-2009 18:03

Odp: Cięcie się...

Ja się z ciebie nie śmieję, bo wiem jak to jest ...

Miałam podobną sprawę, też się ciełam i wgl. ale po jakimś czasie kilku chyba po 6 miesiącach, znalazłam innego chłopaka, byłam z nim szczęśliwa, ale już z nim nie jestem, to nie była prawdziwa miłość, ale dzięki niej (tzn, z tym drugim chłopakiem) zapomniałam o tamtym, teraz go czasem widuje na ulicy, powiem cześc i nic więcej z tobą bd raczej tak samo uwierz ;]
16-09-2009 18:04

Odp: Cięcie się...

Hm ... tnę się od ponad 3 lat ...
Ponad kilka miesięcy wierzyłam, że przestałam lecz nie udało mi się ... nie udało mi się wyjść z tego nałogu .
Nie potrafię ...
Gdy jest mi smutno i źle biorę żyletkę i tnę się ...
Czuje jakby cały świat i wszystkie problemy smutki i problemy gdzieś tam daleko uciekły !
08-10-2009 22:23

Odp: Cięcie się...

Trzeba być szczesliwym..Jeśli tniesz sie to znaczy ze cos sie z toba dzieje w danym towarzystwie otoczeniu...Jest ci po prosu w nim zle i zmień go lepiej by twoje ciło nie było całe podziargane...Ale jesli masz większe problemy typu:molestowanie itp.zgłoś to gdzieś by nie bbyło zapuzno dla ciebie a przedewszystkim twojeje psychiki...
12-10-2009 23:07

Odp: Cięcie się...

Ejj pamiętajcie żeby nigdy nie ciąć się przez waszą miłość tą nieodwzajemnioną bo to nie ma sęsu. Jeżeli powiesz temu komuś że cę pociąłeś a on cie nie kocha to obije to o kant dupy za przeproszeniem.. a ty bd przez to cierpiec.. w takiej sytuacji najlepiej powiedziec komuś bliskiemu o problemie a nie ciąć się. wiem że czasem jest trudno powstrzymac się od okaleczania bo też przez to przechodzilam i płakałam po nocach nad tym jak wyglądają moje ręce i że wszyscy to widzą. dlatego najlepiej nigdy nie zaczynać ani nie próbować tego bo to wciąga gorzej niż dragi.. już tego nie robie ale było mi trudno to skończyć.
pozdrawiam Disel ;]
03-03-2010 15:24

Odp: Cięcie się...

zaczęłam się ciąć w 1 gim a teraz jestem w 3 gim... Miałam dużo problemów w szkole i w domu jeszcze więcej (np ojciec to porażka) nic mi się nie układało było jednym słowem do dupy!! (pewnie sobie myślicie jakie problemy może mieć taka gówniara?? a jednak... więcej niż niektórzy dorośli!!!)... Cięcie się stało się czymś w czym mogłam zapomnieć o tym wszystkim nie wiem czemu poprostu ten widok krwi ten ból mmmm to było coś co kochałam a jednocześnie tak nienawidziłam.... z czasem robiłam to częściej nawet codziennie ... potem coraz mniej .... ale nie umiałam tego nie robić .... kiedyś pomyślałam Boże dziewczyno!! co ty wyprawiasz!! ogarnij się ! nie rób tego!! i przestałam nie robiłam tego z jakieś 4-5 miesięcy ... ale nie potrafię na dobre z tym skączyć to jest jak narkotyk raz spróbowany pozostanie w naszej głowie na zawsze i będzie się chciało do tego wrócić i w moim przypadku też tak było a już tyle tego nie robiłam a przedwczoraj znowu to zrobiłam ... i było mi tak dobrze tak patrzyłam na tą krew jak spływała z tych ran jak bym była jej głodna nie umiem opisać tego uczucia byłam taka szczęśliwa ..... nienawidzę się za to ... (a jak mój chłopak się dowie że znowu to zrobiłam to boję się pomyśleć bo mam takie świeże ślady ;/, a obiecałam mu że już tego nie zrobię)... Wiem jestem beznadziejna!!! i boję się co będzie dalej....
^^
Pewnie Tb też się nie uda wyjść z tego nałogu a jak tak to tylko na jakiś czas a to i tak powróci nawet nie zauważysz jak i kiedy!! ;/
ale i tak życzę powodzenia bo... może jednak.......
pozdro;*
18-03-2010 22:13

Odp: Cięcie się...

zaczęłam się ciąć w 1 gim a teraz jestem w 3 gim... Miałam dużo problemów w szkole i w domu jeszcze więcej (np ojciec to porażka) nic mi się nie układało było jednym słowem do dupy!! (pewnie sobie myślicie jakie problemy może mieć taka gówniara?? a jednak... więcej niż niektórzy dorośli!!!)... Cięcie się stało się czymś w czym mogłam zapomnieć o tym wszystkim nie wiem czemu poprostu ten widok krwi ten ból mmmm to było coś co kochałam a jednocześnie tak nienawidziłam.... z czasem robiłam to częściej nawet codziennie ... potem coraz mniej .... ale nie umiałam tego nie robić .... kiedyś pomyślałam Boże dziewczyno!! co ty wyprawiasz!! ogarnij się ! nie rób tego!! i przestałam nie robiłam tego z jakieś 4-5 miesięcy ... ale nie potrafię na dobre z tym skączyć to jest jak narkotyk raz spróbowany pozostanie w naszej głowie na zawsze i będzie się chciało do tego wrócić i w moim przypadku też tak było a już tyle tego nie robiłam a przedwczoraj znowu to zrobiłam ... i było mi tak dobrze tak patrzyłam na tą krew jak spływała z tych ran jak bym była jej głodna nie umiem opisać tego uczucia byłam taka szczęśliwa ..... nienawidzę się za to ... (a jak mój chłopak się dowie że znowu to zrobiłam to boję się pomyśleć bo mam takie świeże ślady ;/, a obiecałam mu że już tego nie zrobię)... Wiem jestem beznadziejna!!! i boję się co będzie dalej....
^^
Pewnie Tb też się nie uda wyjść z tego nałogu a jak tak to tylko na jakiś czas a to i tak powróci nawet nie zauważysz jak i kiedy!! ;/
ale i tak życzę powodzenia bo... może jednak.......
pozdro;*
18-03-2010 22:14

Odp: Cięcie się...

zaczęłam się ciąć w 1 gim a teraz jestem w 3 gim... Miałam dużo problemów w szkole i w domu jeszcze więcej (np ojciec to porażka) nic mi się nie układało było jednym słowem do dupy!! (pewnie sobie myślicie jakie problemy może mieć taka gówniara?? a jednak... więcej niż niektórzy dorośli!!!)... Cięcie się stało się czymś w czym mogłam zapomnieć o tym wszystkim nie wiem czemu poprostu ten widok krwi ten ból mmmm to było coś co kochałam a jednocześnie tak nienawidziłam.... z czasem robiłam to częściej nawet codziennie ... potem coraz mniej .... ale nie umiałam tego nie robić .... kiedyś pomyślałam Boże dziewczyno!! co ty wyprawiasz!! ogarnij się ! nie rób tego!! i przestałam nie robiłam tego z jakieś 4-5 miesięcy ... ale nie potrafię na dobre z tym skączyć to jest jak narkotyk raz spróbowany pozostanie w naszej głowie na zawsze i będzie się chciało do tego wrócić i w moim przypadku też tak było a już tyle tego nie robiłam a przedwczoraj znowu to zrobiłam ... i było mi tak dobrze tak patrzyłam na tą krew jak spływała z tych ran jak bym była jej głodna nie umiem opisać tego uczucia byłam taka szczęśliwa ..... nienawidzę się za to ... (a jak mój chłopak się dowie że znowu to zrobiłam to boję się pomyśleć bo mam takie świeże ślady ;/, a obiecałam mu że już tego nie zrobię)... Wiem jestem beznadziejna!!! i boję się co będzie dalej....
^^
Pewnie Tb też się nie uda wyjść z tego nałogu a jak tak to tylko na jakiś czas a to i tak powróci nawet nie zauważysz jak i kiedy!! ;/
ale i tak życzę powodzenia bo... może jednak.......
pozdro;*
18-03-2010 22:23

Odp: Cięcie się...

widać, że bardzo chcesz z tego wyjść, wiem jest to bardzo trudne, ale uwierz w swoje możliwości, musisz dać radę !! właśnie np. dla chłopaka, kochasz kogo, nie chcesz stracić, obiecaj mu, że jeśli jeszcze raz, to z wami koniec, a tego nie chcesz, powstrzymasz się, potem zrozumiesz, że to jest bez sensu ...
Trzymam kciuki za Ciebie ;*
20-03-2010 16:04

Odp: Cięcie się...

haha, śmieszą mnie te wszystkie wypowiedzi `z tego się nie da wyjść` i jestem niemal pewna, że piszą to Ci, którzy nie mieli z tym bezpośrednio do czynienia. Z każdego, KAŻDEGO nałogu da się wyjść, a szczerze mówiąc cięcie się nie jest aż TAK wielkim problemem, bo nie jestem człowiekiem o mocnej psychice, mogę powiedzieć, że wręcz słabej ale powiem szczerze, żaden psychiatra czy psycholog w niczym tu nie pomoże. potrzebni są przyjaciele i chociaż resztki oleju w głowie... pozdrawiam..
31-03-2010 20:46
nastepnych 20
pytanie:
odpowiedź:


load_avg: 1.48