Jak umrzeć ?
PROLINK
Polecane pytania
Zadaj własne pytanie
Nie potępiajcie ,nie krytykujcie,Nie oceniajcie,Nie karzcie. Jestem świadoma tego co mówię co myślę i co robię . Nie myślcie że straciłam rozum. sytuacja mi na to nie pozwala.Chcę się zabić , Lub chociaż znaleźć się na jakiś krótki czas w szpitalu co mam zrobić? Muszę inaczej i tak umrę. Pomóżcie. dajcie nadzieję na życie.By ktoś to zauważył bym mogła na chwilę się odilozować przemyśleć . zyć
Sprobuj na https://dojrzewamy.pl. Pisza ponad 2000 odpowiedzi dziennie!
Mało jest sposobów na pozbawiania sobie życia ? Ja myślę że tu trzeba tylko odwagi ; ) podciącie żył, utopienie w wodzie, skoczenie z mostu, z okna.
Ale myślę że powinnaś się z tego cieszyć że jesteś zdrowa i że masz rodzine bo to jest najważniejsze.
Ale myślę że powinnaś się z tego cieszyć że jesteś zdrowa i że masz rodzine bo to jest najważniejsze.
Sama kiedyś próbowałam lecz mi pewna osoba w tym przeszkodziła i nadal przeszkadza. Uwierz w siebie. Nie warto się zabijać. Pomyśl że jeszcze wiele dobrego może Cię spotkać. Że chwilowo nie masz po co żyć nie oznacza że tak będzie już do końca. Wszystko się zmienia.
Pozdro
Pozdro
Trzeba być tylko odważnym, jest dużo możliwości. Tak jak pisano wyżej.
Ale pomyśl jeszcze raz. Czy warto zostawiać to wszystko? Tyle jeszcze życia przed tobą. Masz rodzinę, przyjaciół. Tyle wspaniałych chwil przed tobą. Miłość, radość, szczęście - to każdy w swoim czasie czuje. Nie warto się zabijać przez jedno wydarzenie. Wszystko minie z czasem , wszystko się ułoży. Musisz być cierpliwa i musisz to wszystko sobie poukładać. Nie zabijaj sie.
Ale pomyśl jeszcze raz. Czy warto zostawiać to wszystko? Tyle jeszcze życia przed tobą. Masz rodzinę, przyjaciół. Tyle wspaniałych chwil przed tobą. Miłość, radość, szczęście - to każdy w swoim czasie czuje. Nie warto się zabijać przez jedno wydarzenie. Wszystko minie z czasem , wszystko się ułoży. Musisz być cierpliwa i musisz to wszystko sobie poukładać. Nie zabijaj sie.
wiesz, właśnie na religi rozmawialiśmy o tym że niby życie jest piękne, nie że łatwe ale piękne. Ja tak nie uważałam, ale zmieniłam zdanie. Chociaż często nie chce już mi się żyć to wiem że nie warto samemu odbierać sobie życia! nie warto! cokolwiek by się działo! jakoś to będzie! zastanów się nad tym...
Katechetki zawsze uważają że życie jest piękne (każda która prowadziła lekcję u mnie w klasie!) i my żyjemy dla Boga a nie dla siebie. Ja się z tym oczywiście nie zgadzam ale każdy musi mieć jakiś cel w życiu do którego trzeba iść. A że życie jest do dupy to już nie nasza sprawa.
autorka dawno się nie odezwała ... może już to zrobiła? ale jak by jeszcze żyła to napisze coś od siebie...nie będę oceniał ani krytykował... twoje życie jest w twoich rękach.. od ciebie zależy co z nim zrobisz... nie wiem czy wierzysz w Boga.. w niebo piekło i tak dalej... ale pomyśl że nie ma nieba a po śmierci nie ma nic... i czy chcesz tam pójść w tą nicość.. może to jest niebo? to życie które masz... wykorzystaj je jak najlepiej zamiast je kończyć. Sadze ze w twoim życiu ostatnio wydarzyło się coś bolesnego.. i pod wpływem tego nie chce ci się żyć...chcesz być zauważona ..czujesz się samotna... wykorzystaj ten smutek ten stan w którym teraz jesteś. chcesz umrzeć? wiec nie masz nic do stracenia... możesz zrobić wszystko... przemyśl to.. od Ciebie zależy Jak wykorzystasz Swoje Życie..
Autorka jest proszona o odezwanie się na moje GG : 9587792.
Pozdrawiam wszystkich
Pozdrawiam wszystkich
ja mam ten sam problem caly czas mi chodzi to po głowie i pewnie gdyby nie moj synek dawno bym miala to za sobą!:( mam strasznie słabą psychike czesto z mezem sie klocimy i gdy mowi ze jak cos mie nie pasuje to wiem gdzie sa drzwi nikt cie nie trzyma :( teraz wiem ze slowa bola najbardziej uczucie ze jest sie nie potrzebnym, nie widze w sobie nic dobrego, jestem zla matka zona i wogole cale zlo to prze zemnie to slysze dzien w dzien i powiedzcie jak tu nie myslec o smierci......naprawde gdybym miala gdzie to bym sie wyniosła :(((((
Znajomi już dawno mnie olali , ja sam nie mam żadnego celu w życiu , wszystkie moje pasje już dawno wygasły . Nie znacie mnie i pewnie gówno was to obchodzi ale nie mam komu o tym opowiedzieć . To już jest postanowione , mam tylko nadzieje , że śmierć przypomina sen
właśnie przeglądam internet w poszukiwaniu odpowiedzi na łatwą śmierć, ja rowniż nie mam juz siły walczyc z życiem, wiele lat próbuje się podnosić ale mi się nie udaje, już mam dosć, do psyhiatry chodze juz 6 lat, ale to jakiś palant, a nie mam sil by szukac pomocy dalej, marze o cudownym leku który sprawi że znów poczuje chęć do życia, ale brałem ich wiele i nic nie pomaga. Chce umrzeć, albo w koncu poczuć sie lepiej, ale juz nie wierze że to możliwe. Powoli trace wszystko. Straciłem prace rodzine znajomych. Nie mam juz nic. a zyje sie u nas coraz cieżęj nie ma czym oddychac.
ja też myślę o śmierci. nie mam już siły. pewnie powiecie że sobie znajdę dziewczynę iże będzie dobrze. ale nie będzie. ja już nie mam siły. nie chcę żyć. nie widzę sensu... jeśli ktoś sobie z tym poradził to niech da znać gg:12718920
wypruj sobie flaki i patrz jak sie krew leje
zajmij sie chemią i substancjami ktore sa b. niezdrowe. nawdychaj sie oparow wody amoniakalnej - mozesz ja dostac w leroimerlin.
albo zapisz sie na kurs spadochronowy i jak bedziesz miala skac to potnij sobie spadochron
albo zapisz sie na kurs spadochronowy i jak bedziesz miala skac to potnij sobie spadochron
serio bez urazy ale dziwni jestescie wogule nie powinniscie pisac o takich rzeczach a ci kturzy pisza jak mozna sie zabic to pomyslcie najpierw zanim odpiszecie na to pytanie bo nie powinniscie pomagac ludziom jeszcze bardziej sie zalamac i sklaniac do smierci ( bez urazy)
Jest możliwość żeby z tego wyjść, a mianowicie wiedza. Wiedza czym tak na prawdę jesteśmy, jak tworzymy swoje życie i po co tu jesteśmy. Ja też przechodzę załamania, depresje ale szybko potrafię się z nich podźwignąć, dzięki temu że WIEM. Jakby ktoś potrzebował bliskości drugiego człowieka, bo wiem że to czasem nawet wystarcza, albo po prostu pogadać. Jestem do dyspozycji gg:9023517 Nie jestem wprawdzie alfą i omegą i sama mam problemy, może dlatego lepiej się zrozumiemy. Pozdrawiam i życzę chęci do życia:)której czasem tak nam brakuję.
Wiesz sama nie raz o tym myślałam, ale wiem że nie dam rady tego zrobić.
Umrzeć było by łatwiej, życie mnie dobija. Płacze codziennie, ale najważniejsze to nie tracić nadziei że przyjdą lepsze dni, choć to trochę naiwne :(
Umrzeć było by łatwiej, życie mnie dobija. Płacze codziennie, ale najważniejsze to nie tracić nadziei że przyjdą lepsze dni, choć to trochę naiwne :(
Zabij się. W życiu nie ma nic przyjemnego, a radosne chwile są tylko złudzeniem, które odciąga nas od rzeczywistości. Życie to jest marna gra, w którą musisz grać, i męczyć się z własnymi myślami i egzystencją...
powinniscie sie zastanowic zanim odpiszecie na to pytanie bo zamiast jej pomuc to wy jeszcze jej pomagacie jak sie zabic serio wsytdzcie sie i pomyslcie dwa razy zanim odpowiedzie majka (bez urazy)
Powoli też się ku temu szykuje kupuje sobie motor i mam nadzieje że długo nie pożyje. Najlepiej nie umierać samemu może razem coś wymyślimy ale nie skok z mostu czy podcięcie żył to jest kiepskie jak umierać to na fajny sposób np skok z samolotu fajnie by było polatać.
Ja znów wolałabym po prostu zniknąć. Boję się śmierci, jestem tchórzem, wiem. Nie chce ranić bliskich osób, które mnie kochają. Na rodzinę nie mam co liczyć, bo mimo usilnych wołań, mają mnie i tak gdzieś. Za niedługo mam wyjść za mąż. Marzyłam o pamiętnym ślubie, o dzieciach. Ale nie daje rady. Narzeczony przytakuje, ale tak naprawdę nic nie rozumie. Rodzinka, chce mnie wyrzucić z domu, bo jestem wielce dorosła. (mam 20 lat) Zapożyczyłam się żeby kupić wymarzony samochód. Teraz mam z powietrza wyczarować, żeby oddać 1000 zł długu i opłacić studia. Chyba powinnam iść kraść. Miałam tyle marzeń, choćby o otworzeniu własnej firmy, o dzieciach. Ale to w takim świecie nie możliwe. A praca?? Heh, śmiechu warte. Jestem stażystką. nie wiem jak długo będę miała te marne 700 zł. Nie mam celu, ani sensu mojego życia. Chciałabym po prostu umrzeć w sposób, żeby choć o to nikt nie miał do mnie kolejnych pretensji. Mogą mnie zastrzelić, zadźgać, przejechać, cokolwiek...
Nie zabijaj się bo kto odbiera sobie życia ten nie docenia jego wartości.
Ja również myślę o śmierci, nie mam pracy, jestem inwalidą (skrzywienie kręgosłupa) miałem dobrą pracę, ale ze względu na kręgosłup musiałem zrezygnować. Nowej pracy znaleźć nie mogę, muszę pracować na siedząco, nie dźwigać ciężkich rzeczy, robić przerwy, rzadko który pracodawca to rozumie. Druga sprawa to odpychający wygląd, mimo 33 lat jestem i byłem sam, twarz odrażająca, próbowałem podrywać dziewczyny, ale każda mnie odtrącała. Już nie mam siły tak żyć, samotnie wegetować bez pieniędzy i perspektyw. Również szukam w sieci skutecznego sposobu na śmierć, najlepiej aby wyglądało to np. na zatrucie.
jak wiele jest osób które chcą umrzeć?nie przeczę bo to mój zamysł także ale przeczytałam te posty i jednak coś tam mnie drgnęło.i chodziarz wali mi się świat i nie widzę prostszego(choć to wcale nie jest takie proste)rozwiązania,to myślę ze jest to tylko tchórzostwo.a tchórzem być jest łatwo,garść tabletek,popitych alkoholem,bo podcinanie żył odradzam,i zasypiamy...drętwieją ręce,myśli się rozbiegają...powieki cieszże niż zwykle...i pustka....to jest bardzo łatwe prawda?wiec nie wiem czego tutaj,lub na jakimś innym forum ludzie szukają sposobów!jeśli naprawdę chcesz umrzeć to to zrobisz,nie wypisując na forach,czy mówiąc komuś...po prostu to zrobisz!!!a jeżeli piszesz to znaczy ze szukasz tej ostatniej deski ratunku...i założę się ze ci którzy tu pisali nie zabili się tak samo jak ja tego nie zrobię...teraz jest ciężko,jak tylko może być,ale czas leczy rany i jeszcze wszyscy będziemy szczęśliwi,wiem pisze się łatwo...trudniej wykonać,ale to da się zrobić!!!i nie myśl o bliskich,bo oni dadzą sobie rade bez ciebie,pomyśl o sobie jak cudownie być,uśmiechać się ,widzieć,czuć...a jeżeli nie chcesz to się zabij!!!proste:)ja się nie dam,nie jestem tchórzem i nie chce być,poradzę sobie bez WAS,bez litościwej śmierci która i tak czyha na każdym kroku...to do wschodu słońca..tara aaa.kto dotrwa ze mną?
musisz życ na pewno masz dla kogo np.dla chłopaka ,rodziny nie wiem dla bliskiej Ci osoby:)
Nie jest łatwo żyć, nikt nie powiedział, że będzie łatwo, bywają rozterki, takie, że życie nie ma już sensu, taki marazm, nicość. Friedrich Wilhelm Nietzsche powiedział, że nawet bezsens na sens. Lecz ja nawet nie widzę tego bezsensu, najlepiej czuję się jak śpię, wiec dlaczego nie zapaść w wieczny sen ? Śnić o marzeniach które i tak są nie do spełnienia, zabraknie na nie życia. Może uda się zacząć od nowa życie. Za kilka lat będzie lepiej, czy może poczekać tych kilka lat żyjąc w bezsensie, wiedząc, że się nic nie traci, lecz tylko ogląda film w roli głównej z naszym udziałem. Schizofrenia ? Brak chęci do życia ? Iść dalej czy skończyć bieg ? Sposobów jest wiele na zakończenie, ale życie jest niekończącą się opowieścią. Never Ending Story (I Never Die) I`m lost
Samobójstwo to bezsens. Bo jaka gwarancja że cierpienie obecne nie przemieni się w wieczne.
A i tak w końcu człowiek umiera. Wyrok np. 40-50 lat w Polsce a nie gdzieś w obozie koncentracyjnym to przecież nie jest coś strasznego. Najgorsze że inni wydają się tacy szczęśliwi a ja... Samotność czasem wydaje się najgorszą torturą. Ale jest ktoś kto nadaje temu wszystkiemu sens. To Bóg- przyjaciel. Rozmowa-modlitwa-medytacja- codziennie - bardzo trudna i dużo równocześnie daje. Pozdrawiam
A i tak w końcu człowiek umiera. Wyrok np. 40-50 lat w Polsce a nie gdzieś w obozie koncentracyjnym to przecież nie jest coś strasznego. Najgorsze że inni wydają się tacy szczęśliwi a ja... Samotność czasem wydaje się najgorszą torturą. Ale jest ktoś kto nadaje temu wszystkiemu sens. To Bóg- przyjaciel. Rozmowa-modlitwa-medytacja- codziennie - bardzo trudna i dużo równocześnie daje. Pozdrawiam
Czy jesteście aż takimi leniami, że nie chce wam się żyć? Na łatwizne każdy potrafi iść, co trudniejsze to odrzucacie... A wiecie dlaczego chcecie umrzeć? Głównym powodem jest chyba to, że nie ma się celu w życiu. A i tutaj już w waszej ingerencji drodzy killerzy, żeby ruszyć dupsko i znaleźć sobie jakieś zajęcie! Ja też miałem podobnie, nie było po co się męczyć ale nie ! Myślę sobie: Trzeba to jakoś urozmaicić, nie mogę być podrzędną jednostką, która monotonnie wykonuje swoje życie i tutaj się zaczęło coś niesamowitego.... Co chwila znajdowałem nowe hobby, pasje, obecnie pracuję nad osiodłaniem snu tzn. ćwiczę osiąganie świadomych snów, to jest coś niesamowitego, lecisz i czujesz się niebiańsko... Dużo takich rzeczy jest, tylko trzeba się wziąść za siebie, jutro piszę maturkę z fizyki rozszerzonej, nie umiem zbyt wiele ale się tym nie przejmuje, przyjme to co da mi los :) A i jeszcze jedno killerzy: Poczekajcie przynajmniej do 2012 roku grudnia, może coś się będzie działo ^_^
tez sie zajomwałam świadomym snieniem bardzo ciekawa rzecz. w moim zyciu bylo bardzo duzo ciekawych i pieknych chwil. nie bylo zawsze kolorowo, jak mowicie, bylo raz lepiej raz gorzej. ale uwazam, ze człowiek ze zdrowa psychika tak ma:tzn w gim bylam bardzo niesmiala i nie szlo mi z nauka najlepiej.narzekalam w domu na nudy, nie mialam zadnych hobby zainteresowan i wielkiej liczby znajomych. w 3 gim zmienialam sie: pamiec i coraz lepsze oceny, wyroslam z niesmialosci i "dziczyzny" ;d, ogar masy zainteresowan pasji, zmienialam sie na kogos lepszego z pesymisty w optymiste, ukształtowaly sie cele zyciowe i wiara w ich osiagniecie i realizowanie swoich postanowien, pewnosc siebie i zadowolenie z wygladu.zycie jest piekne czego chciec wiecej. mialam identyczne zdanie jak niektórzy tutaj. samobojstwo jakies tematy o smierci uwazalam za totalny idiotyzm,tchorzostwo,lenistwo niewyobrazalam sobie po co np ja mialabym to robic??bez sensu??niczego mi nie brakowalo. nie bylo idealnie ale nie widzialam powodow po co mialabym to robic. bylam silna sama radzilam sobie z problemami nie muszac spowiadac i uzalac sie wsrod innych.nawet moja matka nie martwiła sie o mnie i cieszyla sie ze jako jedyna w rodzinie bylam twardzielem. los jest w naszcyh rekach jak sobie ulozymy tak bedziemi mieli. i do dzis jest to moje zdanie. z tym, ze to co napisalam o sobie wyzej straciłam. zboczyłam z drogi, potknelam sie i jak w dominie wszystko sie posypało. dalam sie zmanipulowac jakąs bzdura(duzo opowiadac) i zniszczylam sobie zycie nieodwracalnie bez mozliwosci naprawy, chociaz probowalam caly ten rok. boje sie ze mam cos z psychika, bo: mam najkosmiczniejsze dziwne problemy z nauka, moge nie zdac, czuje jak matka sie zawiodla, nie umiem przebywac w towrzystwie, i dlugo by j pisac... a moj pomysl na smierc na dzis to celowe zachorowanie np na zlosliwego raka, zeby nikogo nie zranic samobojstwem. wtedy bedzie pretekst. a co bede miec po smierci? tez wciaz rozmyslam z dnia na dzien o tym. mam swoja wiare ktora zw z tym podtrzymuje mnie na duchu od leku przed smiercia.
Cierpię tylko z własnej winy, dlatego wiem że mnie nie powinno być już na tym swiecie. miesiąć tu odszedł moj ukochany zwierzak, a teraz on. Spieprzyłam swoje małzeństwo dla niego, planowaliśmy przyszłość, walczyliśmy dwa lata o to, by być razem. ostatni weekend spędzilismy razem planując a on mówi że odchodzi do dziecka, nie mogę być już z moim mężem za bardzo go zraniłam i skrzywdziłam, pomimo ze tego chce, jeździłam samochodem w nocy chciałam wjechać pod tira ale stchórzyłam jak zwykle...


