Mam malutki problem...?

1. Zadaj pytanie
2. Odpowiedz
3. Dowiedz sie więcej
PROLINK

Polecane pytania


Dodaj swoje zadanie domowe za darmo

Mam malutki problem...
Napisano 30-07-2009 23:34
Jestem w 2 gimnazjum, a umiem perfekt chemię program klasy 3 i 1 plus o wiele więcej, (mole, alfa beta, kataliza, hydroliza itp.) ze zbioru zadań z chemii i dodatkowego kółka chemicznego, na które uczęszczam. Daję korepetycje starszym, w moim wieku, i młodszym od siebie uczniom. Moja wychowawczyni uczy mnie chemii. Mam już prawie uprawnienia młodego nauczyciela. Wcześniej wogóle mnie nie interesowała nauka. Ale od gimnazjum to się zmieniło. I mimo tego, że z obliczeniami chemicznymi nie mam problemu, wogóle mnie to nie stresuje, lubie to, to za to z matematyki mi idzie tak sobie... Szczerze nie nawidze matmy. Z Biologii z każdego sprawdzianu miałem 5 ale też mnie nie interesuje. I właśnie chciałem się spytać, w przyszłości chciałbym studiować na Akademii Medycznej, ale czy będe musiał mieć wykutą matmę? Ja kocham i interesuje się chemią, za to matmy i historii nie nawidzę. Choć miałem tylko z historii czwórkę na koniec roku a z reszty piątki i 4 szóstki, z chemii, religii, muzyki, techniki. Więc nie wiem, jestem wszechstronnnie uzdolniony, kocham przedmioty humanistyczne (oprócz historii) i ścisłe (oprócz matmy). Więc nie wiem z czym mam wiązać swoją przysżłość, chcę mieć dobrze płatną pracę... A i co jest jak ktoś chcę studiować a nie ma kasy w domu? Czy wtedy trzeba iść do zawodówki? Bo ja już wole kopać rowy niż iść do zawodówki... Oczywiście nie myślcie, że neguję uczniów z zawodówki, bo każdy z nich po coś tam poszedł. Jedni bo się nie chcą uczyć, Drudzy bo chcą zdobyć zawód. Moi obydwoje rodzice ukończyli zawodówkę tylko, ale ja chcę czegoś więcej, by moje dzieci żyły w dostatku, jak Bóg da, i by im niczego nie brakowało, a jednocześnie chcę wykonywać pracę która dała by mi radość i nie musiałbym na nią narzekać, bo nie po to się uczę całe życie, by potem narzekać na pracę i czekać na emeryturę... Wiem wybiegam daleko w przyszłość ale wole już na wstępię rozwiać swoje wątpliwośći i pozbyć się marzeń, bez których umarł bym z głodu...
Mam malutki problem...
Napisano 10-06-2026 02:35:26
, przez zadane
Sprobuj na https://dojrzewamy.pl. Pisza ponad 2000 odpowiedzi dziennie!
Mam malutki problem...
Napisano 15-08-2009 00:16
, przez ryzu1
na twoim miejscu poszedłbym do liceum ogólnokształcącego, na jakiś niehumanistyczny profil, mat-fiz, biol-chem...
mole, hydrolizy itd. to są proste rzeczy, potem zobaczysz jaki czeka cię hardkor :)

żeby zdawać na akademie medyczna potrzebujesz ładny wynik z rozszerzonej bioli i chemii, z fizyką jest różnie (na UM w Warszawie chyba rozszerzona).
"jestem wszechstronnnie uzdolniony," cóż za skromność...

nie wiem po co ci matma, historia itd na medycyne. na medycynie jako na studiach, potrzebna ci tylko wspaniała pamięć, może trochę sprytu. Bycie dobrym lekarzem to już inna bajka.....
Mam malutki problem...
Napisano 01-03-2010 12:37
Twój problem wcale nie jest malutki Marcinku. Wybór zawodu to poważna sprawa, jedna z najważniejszych decyzji w życiu. Cieszę się, że polubiłeś naukę i uwierzyłeś we własne siły - przynajmniej na polu nauczania innych chemii. Twoje oceny wskazują, że rzeczywiście jesteś "człowiekiem Renesansu". Przypuszczam, że twoja niechęć do matmy i historii wypływa nie tyle z braku predyspozycji do tych przedmiotów, ale z jakiś konfliktów z nauczycielami tych przedmiotów (może na wcześniejszych etapach Twojej drogi życiowej).
Zawód lekarza jest piękny, ale trudny. Płace medyków są szalenie zróżnicowane: ginekolog prowadzący prywatny gabinet to zawsze lokalny nabab, ale anestozjolodzy czy młodzi lekarze-rezydenci przed specjalizacją często klepią biedę. Ukończenia zawodówki czy technikum nie trzeba się wstydzić: znam wielu dobrych rzemieślników którzy żyją zamożnie i cieszą się szacunkiem otoczenia; chłop, rzemieślnik czy robotnik wykwalifikowany może zostać premierem albo prezydentem. Kopać rowy można nawet po doktoracie (jeżeli nie można podjąć żadnej innej pracy lub jest się archeologiem czy paleontologiem).
Popracuj trochę nad ortografią ("nienawidzę" pisze się razem).
Mam malutki problem...
Napisano 01-03-2010 12:50
Skoro kochasz chemię, natomiast biologia jest ci raczej obojętna, to może powinieś zostać farmaceutą alabo inżynierem-chemikiem?
Zgadzam sie z Ryzu1: w gimnazjum jest łatwiej niż w liceum, a na studiach medycznych będzie nieskończenie trudniej niż w liceum. Dawny system edukacji z jego wkuwaniem encyklopedycznych wiadomości i wzorów matematycznych "na pałę" miał swoje zalety - wyrabiał w uczniach doskonałą pamięć, ćwiczył pokorę i samozaparcie. Dzisiejszy licealista, przyzwyczajony do tego, że "wszystko jest w Wiki" ma ogromne kłopoty z pamięciowym opanowaniem symboli oraz właściwości najważniejszych pierwiastków, wzorów strukturalnych aminokwasów egzogennych, intermediatów cyklu Krebsa, lekarstw etc., polskich i łacińskich nazw struktur anatomicznych, łacińskich nazw roślin leczniczych itd.
Już teraz rozpytuj się o stypendia (naukowe i socjalne) oraz inne formy wsparcia dla zdolnej, a niezamożnej młodzieży (jakieś darmowe czy współfinansowane przez państwo albo kościół bursy, używane podręczniki i inne pomoce naukowe). Jak się ma stypendia, udziela się korepetycji, a w wakacje i ferie pracuje zagranicą to spokojnie można i studiować, i pomagać rodzinie. Dochody ma się wtedy niewielkie lecz własne (a do tego i tak większe niż pensje w niektórych zakładach naukowych).
pytanie:
odpowiedź: