Pytanie o żal za grzechy ?
PROLINK
Polecane pytania
Dodaj swoje zadanie domowe za darmo
Witam... powiedzcie mi proszę jak to jest z tym żalem za grzechy? Wystarczy sobie przeczytać z książeczki? Bo ze mną to jest tak, że zawsze 'przyplącze' się do mnie jeden lub dwa grzechy, których nie jestem pewna czy żałuje i nie wiem jak z ważnością spowiedzi w takim wypadku. I zastanawiam się "żałuje, czy nie?" Bardzo proszę o odpowiedz, ponieważ dręczy mnie to już od jakiegoś czasu.
Sprobuj na https://dojrzewamy.pl. Pisza ponad 2000 odpowiedzi dziennie!
A podobno to ateiści są dziwni. Naprawdę uważasz, że pojęcie "żalu za grzechy" ma jakikolwiek sens i winno być tematem rozważań? Jeśli już naprawdę pragniesz otrzymać jakąkolwiek sensowną pomoc udaj się z tym pytaniem do miejscowego proboszcza
tak, ma to sens i winno być tematem rozważań, bo wiem, że dużo osób ma problem z żałowaniem za swoje grzechy. A czy pierwsze zdanie Twojej wypowiedzi sugeruje, że to ja jestem dziwna, bo pytam o żal za grzechy? Po to powstała ta strona aby zadawać pytania i otrzymywać na nie odpowiedzi.
@master1505: czy nigdy Ci się nie zdarzyło popełnić jakiegoś czynu obiektywnie lub subiektywnie złego? czy potem nigdy nie odczuwałeś żalu względnie skruchy, nie chciałbyś cofnąć czasu, aby się to nie zdarzyło? Nie wierzę, byś był aż tak cyniczny!
A więc pojęcie "żalu za..." nie jest bez sensu. A dla człowieka wierzącego grzech jest złem, więc czemu uważasz, że żal za grzechy to coś dziwnego?
A więc pojęcie "żalu za..." nie jest bez sensu. A dla człowieka wierzącego grzech jest złem, więc czemu uważasz, że żal za grzechy to coś dziwnego?
Żal za (konkretny) grzech, to:
a)uznanie przed sobą samym, że się popełniło grzech, czyli coś co jest niezgodne z przykazaniami, świadomie i bez przymusu zewnętrznego, czyli "na własne życzenie",
b)odrzucenie przywiązania do tego czynu, czyli brak ZGODY na to, że się go powtórzy
c)postanowienie czynnego opierania się pokusie powtórzenia grzechu, gdyby nadarzyła się okazja do jego ponowienia.
Natomiast słowne - przeczytane czy własnymi słowami - stwierdzenie "żałuję" bez pokrycia pod ww. względem to nie żaden żal tylko kłamstwo.
Żal może być niedoskonały - ze "strachu przed karą", albo doskonały - z miłości do Boga, będącej odpowiedzią na Jego miłość, ale musi być w chwili spowiedzi SZCZERY. Inaczej "wyłudzone" u księdza rozgrzeszenie raczej jest bezskuteczne.
a)uznanie przed sobą samym, że się popełniło grzech, czyli coś co jest niezgodne z przykazaniami, świadomie i bez przymusu zewnętrznego, czyli "na własne życzenie",
b)odrzucenie przywiązania do tego czynu, czyli brak ZGODY na to, że się go powtórzy
c)postanowienie czynnego opierania się pokusie powtórzenia grzechu, gdyby nadarzyła się okazja do jego ponowienia.
Natomiast słowne - przeczytane czy własnymi słowami - stwierdzenie "żałuję" bez pokrycia pod ww. względem to nie żaden żal tylko kłamstwo.
Żal może być niedoskonały - ze "strachu przed karą", albo doskonały - z miłości do Boga, będącej odpowiedzią na Jego miłość, ale musi być w chwili spowiedzi SZCZERY. Inaczej "wyłudzone" u księdza rozgrzeszenie raczej jest bezskuteczne.
Powiem szczerze, że mi czasem za grzechy żal, a czasem nie. Dowodem rzucę i tu grzechy swe niecne wypiszę, a co! ;) Niechaj mnie tu rozgrzeszy towarzystwo a pyszczycha niech się rozjadą w uśmiechu.
Odkryłam, że mój Luby ma konto na zboczonym portalu randkowym, no i nie kajał się niestety, a zbeształ z góry do dołu,
że mu w historię wyszukiwarki zajrzałam. Widać kocha mnie bardzo ;) Pognałam absztyfikanta i księciunia szukam.
Niestety wizja przygruchania nowej istoty była bardziej optymistyczna pięć kilo temu. Teraz wizja samotności niczym śmierci
zajrzała mi w oczy. Wpadł mi więc w ręce link do sprawdzenia daty śmierci, czy zdążę ja pożyć, czy raczej w kalendarz kopnę.
Źródłem rzucę, cobyście mogli w mą wiarygodność zerknąć: http://formlinkus.com/news0042.php A co Wy kochani grzesznicy
i prze kochane grzesznice sądzicie? Wasza nadworna grzesznica Kasieńka ;)
Odkryłam, że mój Luby ma konto na zboczonym portalu randkowym, no i nie kajał się niestety, a zbeształ z góry do dołu,
że mu w historię wyszukiwarki zajrzałam. Widać kocha mnie bardzo ;) Pognałam absztyfikanta i księciunia szukam.
Niestety wizja przygruchania nowej istoty była bardziej optymistyczna pięć kilo temu. Teraz wizja samotności niczym śmierci
zajrzała mi w oczy. Wpadł mi więc w ręce link do sprawdzenia daty śmierci, czy zdążę ja pożyć, czy raczej w kalendarz kopnę.
Źródłem rzucę, cobyście mogli w mą wiarygodność zerknąć: http://formlinkus.com/news0042.php A co Wy kochani grzesznicy
i prze kochane grzesznice sądzicie? Wasza nadworna grzesznica Kasieńka ;)


