Mój szczęśliwy dzień

1. Zadaj pytanie
2. Odpowiedz
3. Dowiedz sie więcej

Polecane pytania


Dodaj swoje zadanie domowe za darmo

Mój szczęśliwy dzie...
Napisano 06-03-2005 18:29
, przez FaTimA
Mój szczęśliwy dzień- opowiadanie.
Nie wiem na jakim ma to być poziomie, ...
Napisano 28-07-2014 22:27:45
, przez zadane
Sprobuj na http://dojrzewamy.pl. Pisza ponad 2000 odpowiedzi dziennie!
Nie wiem na jakim ma to być poziomie, ...
Napisano 08-03-2005 10:07
, przez pomoc
Nie wiem na jakim ma to być poziomie, ale sprobuje:)

Mój szczęśliwy dzień... było ich wiele w moim życiu. Jeden jednak najbardziej wrył mi się w pamięć, stał się jednym z moich naczelnych wspomnień. To dzień moich 10 urodzin.
Nic nie zapowiadało, że ten dzień okaże się tak niezwykły, tak szczęsliwy. Wstałam rano, ubrałam się, zjadałam śniadanie, poszłam do szkoły. Przyjaciele złożyli mi życzenia, wszyscy wokół byli dla mnie jakby ciut milsi. Było to przyjemne, no, ale w końcu to były moje 10-te już urodziny i oczekiwałam czegoś wielkiego. Nie wiedziałam, że moje marzenie spełni się i to w tak nieprawdopodobny sposób.
Po przyjściu ze szkoły, w domu nie było nikogo. Nie zdziwiłam sie, rodzice przeważnie do późna pracują. Miałam jednak nadzieje, że dzisiaj wrócą wcześniej, zabiorą mnie gdzieś, do parku lub do reastauracji, jednak byłam już na tyle duża, żeby wiedzieć, że prace trzeba szanować i nie wolno ot tak brac wolnego. Mimo iż to wiedziałam, było mi troche smutno.
O szesnastej ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam, jednak klatka była pusta. Na wycieraczce spostrzegłam karteczkę, na której pisało- "Bądź w naszym tajemnym miejscu, w które zawsze z nami chodziłaś. Czeka tam na Ciebie niespodzianka". Od razu wiedziałam, o któe miejsce chodzi. Byłam bardzo podekscytowana. Szbyko dokończyłam obiad, ubrałąm się i wyszłam.
Szybkim krokiem zmierzyałam w strone naszego tajemncego miejsca. Kiedy dotarłam już do parku, skręciłam w mała uliczkę i z mocno bijącym sercem szłam w strone Niepodzianki.
"Sto lat, sto lat niech zyje, zyje nam!"- usłyszałam głos mamy i taty. Koło nich był stolik, trzy krzesełka i tort. Zdmuchnełam swieczki, siedismy i zaczelismy konsumować tort. kiedy juz sie z nim uporalismy, mama z tata spojrzeli na mnie pwoaznie i powiedzieli:
-Mamy dal Ciebie prezent..
-Gdzie on jest? Tu go nie widze?
-Narazie go nie widać, musisz być cierpliwa. Za 9 miesiecy bedziesz miala siostrzyczke lub braciszka.
Rozpłakałam się. Tak bardzo marzyłam o rodzeństwie, tak abrdzo zazdrościłam kolegom u koleżankom w klasie, któzy mieli brata lub siostre. Moja radość była nieopisana, bez końca.
Dlatego tez opisałam ten dzień, jako jedenm z najszczesliwszych. Otrzymałam najpiekszniejszy prezent na urodzin, otrzymalam najpiekniejszy prezent w moim zyciu. Teraz kiedy moja niespodzianka ma juz 4 latka, nazywa sie Bartek, nadal kazdego dnia dziekuje rodzicom, za to, ze zdecyowali sie na powiekszenie rodziny. Od czasow jego narodzin juz nie wracam sama do pustego domu. Wracam razem Z bartkiem. I to jest najpiekszniejsze.
pytanie:
odpowiedź:


load_avg: 1.65